Nie tak

      Czy to dziwne, że poza Tobą nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół? Koledzy i koleżanki: całe mnóstwo, zawsze miałam jakiś taki dar, który przyciągał do mnie ludzi. Jednak nigdy nie powiedziałabym im tego co powiedziałam Tobie. Nie pozwalam sobie przy nich na słabość i łzy, nie rozmawiam o swoim dzieciństwie czy małych tajemnicach, a przede wszystkim… Nie opowiedziałabym im o Twojej obecności w moim życiu.

      Każdy normalny człowiek kazałby mi się puknąć w głowę, zadzwonić na policję i jak najszybciej to ukrócić. Jednak ja wiem, że zabrać mi Ciebie to jak odciąć mnie od dostępu do powietrza.

    Powiedziałeś mi, że powinnam Ci ufać na tyle, na ile podpowiada mi serce. Zabrzmiało to bardzo banalnie, wiesz? Nawet Cię wtedy trochę wyśmiałam, lecz teraz, gdy o tym myślę to nie jest to już tak banalne. W końcu rozumu już dawno przestałam słuchać.

      Trochę się od Ciebie uzależniłam, przyznaję. Wiem jak bardzo tego nie pochwalasz, skarciłeś mnie nawet za ostatni list. Jednak ja wychodzę z założenia, że szczęście uzależnia, a Ty jesteś jego ważnym elementem. Więc się nie obawiaj, to mnie nie zabije. Pozwoli mi się rozwinąć.

      Powód naszej przyjaźni wciąż nie jest mi znany.

      Na razie nie muszę wiedzieć.

      Jednak kiedyś zapytam. I oczekuję odpowiedzi.

      Zniecierpliwiona i oczekująca,

      B. Z.

Kolejny dzień

Witaj Gałganku,

Nie wiem co mam sobie myśleć… Co tylko wracam do tematu Twojego rychłego odejścia zbywasz mnie i nie chcesz podjąć tematu.

Jak mam Cię zrozumieć skoro nie chcesz o tym rozmawiać? Czy nie będzie lepiej jeśli mi powiesz? Nie dajesz mi szansy…

Czy robisz to bym nie próbowała o Ciebie walczyć? Nie mogę tak po prostu się pogodzić, że chcesz mnie opuścić. Przecież to dobry objaw, gdybym się nie upierała byś został oznaczałoby to zapewne, że mi na Tobie nie zależy.

Zostawmy na razie ten temat, chociaż wieczorem upierdliwie będę naciskać.

Widziałam dzisiaj małego szczeniaka błąkającego się po ulicy. Chyba został porzucony, choć sierść miał jeszcze miekką, wygłaskaną. Myślałam nawet o tym by go adoptować, ale sam wiesz jak mało czasu spędzałam w domu. Znalazłam więc lepsze rozwiązanie? A raczej lepszego właściciela. Spędziłam nad tym cały poranek i spóźniłam się do pracy, ale poczułam jakbym miała odrobinę czystszą duszę.

Dobre uczynki, choć w założeniu nie wymagają wynagrodzenia, sprawiają, że sami ze sobą czujemy się odrobinę lepiej. W tamtym momencie, widząc tego szczeniaka w objęciach jego nowego właściciela, polubiłam siebie trochę bardziej.

Polubiłam pisanie listów do Ciebie. Kiedy mnie o to poprosiłeś wydawało mi się to trochę nietypowe, a nawet dziwaczne, lecz teraz stało się dla mnie rytuałem. Nie wyobrażam sobie tej jednej nocy w tygodniu bez siadania przy biurku z długopisem w ręku i klejenia tych, momentami lekko absurdalnych, słów.

Mam nadzieję, że znajdziemy temat do następnej rozmowy. Albo pójdziemy w końcu na wieczorny spacer. Ostatnio niebo jest takie czyste, więc jak tylko pójdziemy w jakieś nieoświetlone miejsce pięknie będzie widać gwiazdy.

Do następnego razu Gałganku.

B.Z.

Przyjacielu [ROK PÓŹNIEJ]

Kochany Gałganku,

Dziś mija rok odkąd się poznaliśmy. Cały rok, uwierzysz? A myślałam, że to się skończy tak szybko jak się zaczęło. I równie niespodziewanie.

Pamiętasz jak się poznaliśmy? Stałam obserwując jak jakieś dzieci biją się na podwórku i nie mogłam zrozumieć o co oni tak walczą? Pewnie jeden drugiemu zabrał łopatkę.. Ale to przecież tylko łopatka!

Wiedziałeś jak źle o nich myślałam, jak brzydko oceniłam ten ich upór. Poszedłeś i wtedy mi powiedziałeś, że warto walczyć o swoje. Że pozornie małe zwycięstwa wciąż są zwycięstwami.

I każdego dnia mi to powtarzałeś, patrząc jak z coraz mniejszym obrzydzeniem patrzę na wszelki upór. Na walkę. Obserwując jak sama powoli zaczynam stawiać coraz pewniejsze kroki w życiu, jak staję się samodzielna. Nawet nie wiesz jak poprawiłeś moje życie. Od tamtej pory wiele się zmieniło.

A dziś chcesz odejść Gałganku. Nie rozumiem, nie rozumiem… Dlaczego przyszedłeś w nocy i powiedziałeś, że chcesz odejść?

Ja nie odpuszczę Gałganku.

Nauczyłeś mnie walczyć o swoje i teraz to wykorzystam.

Szczęśliwej rocznicy Gałganku.

B.Z.

Listy

Witaj Gałganku,

Podoba mi się, że chcesz ode mnie dostawać te listy. Trudno się przestawić i trochę dziwne, że wrzucam je do własnej skrzynki, ale wiem, że je czytasz, ostatni list skomentowałeś. Długo o tym rozmawialiśmy.
Choć wciąż tyle przede mną ukrywasz.

Uznałam, że nie będę naciskać, nie chcę Cię spłoszyć, dobrze mieć Cię przy sobie. Pewnie masz swoje powody, by milczeć na swój temat, a sam wiesz jak dawno nie mogłam porozmawiać z nikim tak szczerze.

Strasznie dużo o sobie mówię… Nie za dużo?

Ty właściwie nie mówisz nic o sobie, głównie słuchasz co mówię i komentujesz, wyrażasz opinię… Jesteś trochę jak terapeuta.

Zastanawiam się bez przerwy dlaczego się pojawiłeś. To oczywiste, że mi nie powiesz, już do tego doszliśmy. Ale może kiedyś sama się domyślę? W końcu musisz mieć jakiś powód. Może potrzebujesz schronienia w pewne noce i mój pokój trafił Ci się przypadkowo? Albo ktoś Cię nasłał, jakaś dobra dusza, byś mi pomógł?

Tylko kto, przecież nie mam nikogo bliskiego. Zostałam sama na tym świecie.

Choć mogę powiedzieć, że mam Ciebie. Przynajmniej w pewnym stopniu.

Jesteś jak mój pluszak z dzieciństwa, któremu opowiadałam o wszystkich moich bolączkach i zmartwieniach.

Potem misiek zniknął, a ja przez długi czas myślałam, że ma mnie dość.

Czy ty też kiedyś znikniesz? Chyba musimy się po prostu przekonać na ile starczy ci cierpliwości do mnie.

Już nie mogę się doczekać na myśl o tym co nas czeka.

Niecierpliwa,

B.Z.