Gdzie jesteś?

Kochany przyjacielu,

Wciąż Cię nie ma… Nie wiem co myśleć; czy naprawdę opuściłeś mnie na zawsze? Chyba wciąż nie jestem na to gotowa…

Czy będę pamiętać Twoją twarz? Czy mijając Cię kiedyś na ulicy będę wiedzieć, że to Ty?

Nie nauczyłam się Twoich szczegółów na pamięć. Wiedziałam, że kiedyś odejdziesz, przecież o tym rozmawialiśmy, poza tym każdy kiedyś odchodzi. Nie sądziłam jednak, że znikniesz tak bez uprzedzenia.

Co jeśli kiedyś zapomnę, że byłeś w moim życiu? Jeśli potraktuje Cię jak piękny sen? Nie chcę by tak się stało. To dla mnie za wiele. Czytaj dalej „Gdzie jesteś?”

Tęsknię…

Drogi Gałganku,
Dzisiaj nie przyszedłeś. Rozumiem Cię, a przynajmniej tak myślę, że rozumiem. Po tym co się stało też bym siebie nie odwiedziła.
Musisz też się ode mnie oddalać, prawda? By tak nie bolało, gdy już odejdziesz na zawsze. Bo jeszcze nie jest na zawsze, prawda? Nie mogę zasnąć z myślą, że mogłoby już być ,,na zawsze”.
Wiesz, czasami biorąc kąpiel, taką z pianą i bąbelkami, wyobrażam sobie, że piana to taki czepliwy pasożyt żerujący na ludzkim organiźmie, a ja jestem jedyną osobą, która jest na niego odporna i może bezinwazyjnie go usunąć. I chociaż zdaję sobie sprawę, że to dobre stworzenia czepiające się ludzi tylko po to by przetrwać i móc jakoś funkcjonować, wyrywam je i prawie bezlitośnie miażdżę aż zostanie z nich biała woda. Nawet jeśli trochę im współczuję.
To chyba dobrze Gałganku. Bo ja dzięki temu tak rzadko się nudzę w kąpieli. Wiem, że trochę ponosi mnie wyobraźnia, niczym dziecko tańczące z niewidzialnym przyjacielem w wymyślonym deszczu z pianek, ale to mi pozwala trochę oderwać się od rzeczywistości.
I wtedy nie myślę o Tobie.
Nie myślę, tak jak chciałeś.


Jesteś ze mnie dumny, Gałganku?

Mam nadzieję, że nie.


B.Z.

Przyjacielu [ROK PÓŹNIEJ]

Kochany Gałganku,

Dziś mija rok odkąd się poznaliśmy. Cały rok, uwierzysz? A myślałam, że to się skończy tak szybko jak się zaczęło. I równie niespodziewanie.

Pamiętasz jak się poznaliśmy? Stałam obserwując jak jakieś dzieci biją się na podwórku i nie mogłam zrozumieć o co oni tak walczą? Pewnie jeden drugiemu zabrał łopatkę.. Ale to przecież tylko łopatka!

Wiedziałeś jak źle o nich myślałam, jak brzydko oceniłam ten ich upór. Poszedłeś i wtedy mi powiedziałeś, że warto walczyć o swoje. Że pozornie małe zwycięstwa wciąż są zwycięstwami.

I każdego dnia mi to powtarzałeś, patrząc jak z coraz mniejszym obrzydzeniem patrzę na wszelki upór. Na walkę. Obserwując jak sama powoli zaczynam stawiać coraz pewniejsze kroki w życiu, jak staję się samodzielna. Nawet nie wiesz jak poprawiłeś moje życie. Od tamtej pory wiele się zmieniło.

A dziś chcesz odejść Gałganku. Nie rozumiem, nie rozumiem… Dlaczego przyszedłeś w nocy i powiedziałeś, że chcesz odejść?

Ja nie odpuszczę Gałganku.

Nauczyłeś mnie walczyć o swoje i teraz to wykorzystam.

Szczęśliwej rocznicy Gałganku.

B.Z.

Wyjątkowo

Witaj Gałganku,

Zabrałeś mnie dzisiaj na spacer, do lasu. Na początku byłam zaskoczona, nigdy nie wychodziliśmy z mojego pokoju. Dzisiaj jednak to Ty zawołałeś mnie na zewnątrz. Machinalnie wyszłabym oknem, tak jak Ty wchodzisz, na szczęście w porę się opamiętałam. Mogłoby się to źle dla mnie skończyć.

Spokój panujący w lesie sprawiał, że mogłam odetchnąć. Wiesz jak trudne potrafi być życie, kiedy próbujesz się mierzyć nim samemu. Jest tyle rzeczy, których nie możesz podzielić na pół, a czasami tak bardzo przydałaby się pomoc.

Na szczęście mam Ciebie.

Nie pojawiasz się w dzień, to mnie trochę niepokoi, bo nie mogę tego zrozumieć, jednak nie będę naciskać. Ważne, że jesteś chociaż nocą.

Nie mogę też za bardzo o Tobie opowiadać, sam mnie poprosiłeś o dyskrecję. Nie wiem jaki jest tego powód, ale obiecałam milczeć na Twój temat.

Pewnie gdybym nie była taka samotna przepędziłabym Cię na cztery wiatry. Wniosłeś jednak do mojego życia kolory. I pewną przygodę. Nasza znajomość jest interesująca i urozmaica mi dzień, nie chcę więc z niej zrezygnować.

Lecz kiedyś zacznę pytać, jak tylko się odważę. Chcę byś miał dla mnie wtedy odpowiedzi.
Jestem cierpliwa, ale chcę wiedzieć, że jest na co czekać.

Zainteresowana,

B.Z.

Listy

Witaj Gałganku,

Podoba mi się, że chcesz ode mnie dostawać te listy. Trudno się przestawić i trochę dziwne, że wrzucam je do własnej skrzynki, ale wiem, że je czytasz, ostatni list skomentowałeś. Długo o tym rozmawialiśmy.
Choć wciąż tyle przede mną ukrywasz.

Uznałam, że nie będę naciskać, nie chcę Cię spłoszyć, dobrze mieć Cię przy sobie. Pewnie masz swoje powody, by milczeć na swój temat, a sam wiesz jak dawno nie mogłam porozmawiać z nikim tak szczerze.

Strasznie dużo o sobie mówię… Nie za dużo?

Ty właściwie nie mówisz nic o sobie, głównie słuchasz co mówię i komentujesz, wyrażasz opinię… Jesteś trochę jak terapeuta.

Zastanawiam się bez przerwy dlaczego się pojawiłeś. To oczywiste, że mi nie powiesz, już do tego doszliśmy. Ale może kiedyś sama się domyślę? W końcu musisz mieć jakiś powód. Może potrzebujesz schronienia w pewne noce i mój pokój trafił Ci się przypadkowo? Albo ktoś Cię nasłał, jakaś dobra dusza, byś mi pomógł?

Tylko kto, przecież nie mam nikogo bliskiego. Zostałam sama na tym świecie.

Choć mogę powiedzieć, że mam Ciebie. Przynajmniej w pewnym stopniu.

Jesteś jak mój pluszak z dzieciństwa, któremu opowiadałam o wszystkich moich bolączkach i zmartwieniach.

Potem misiek zniknął, a ja przez długi czas myślałam, że ma mnie dość.

Czy ty też kiedyś znikniesz? Chyba musimy się po prostu przekonać na ile starczy ci cierpliwości do mnie.

Już nie mogę się doczekać na myśl o tym co nas czeka.

Niecierpliwa,

B.Z.

Początek

Drogi Gałganku,

Dlaczego pojawiłeś się tak późno? Wiesz jak inne byłoby moje życie, gdybym miała Cię od zawsze? Nigdy nie miałam tak wiernego i pomocnego przyjaciela.

A przy tym tak mądrego.

Chcę wiedzieć wszystko co Ty, chcę umieć wszystko co Ty, czy to w ogóle możliwe?

Pomóż mi być lepszym człowiekiem. Bez Ciebie nie umiałam się odnaleźć w tej skomplikowanej rzeczywistości, miałam wrażenie, że trwam w swej wygodzie z dnia na dzień. Czy byłam szczęśliwa? Nie wiem, mam za to pewność, że mogę być szczęśliwsza, że czeka mnie coś więcej. I to wszystko dzięki Tobie.

Dlaczego przychodzisz do mnie tylko w nocy? Dlaczego nie możemy pójść na spacer albo po zakupy? Chętnie poprosiłabym Cię, byś przyszedł po mnie, gdy skończę pracę albo wyciągnęła Cię do mojej ulubionej kawiarni. Mają tam książki! Całą masę książek. Jestem pewna, że by Ci się spodobało.

Jednak Ty nie chcesz o tym rozmawiać, zawsze mnie zbywasz i raz na jakiś czas, nocą, zakradasz się przez moje okno. Powtarzam sobie, że muszę być ostrożna, że taka sytuacja jest bardzo podejrzana… Ale potem zaczynamy rozmawiać i wszelkie moje lęki wobec siebie się rozwiewają. 

Za bardzo Ci ufam.

Proszę, udowodnij mi, że nie jestem głupia.
Że się nie mylę.

Czekam niecierpliwie na kolejną wizytę,

B. Z.