019.

,,Dobrze mnie znasz, za dobrze…
Wiedza może być niebezpieczna, więc lepiej uważaj z kim się nią dzielisz„.

Znalazłam kartkę z tym krótkim liścikiem dziś w swojej skrzynce, napisaną czerwonym atramentem. Nie jestem pewna czy to Twoje pismo…

Czytaj dalej „019.”

18. …

Gałganku,
Tej nocy coś się wydarzyło. Sama tego nie rozumiem i to przeraża mnie najbardziej.

Byłeś u mnie, chociaż straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek Cię zobaczę. Lecz nie jestem z tych odwiedzin zadowolona, nie ma euforii, motylków w brzuchu i radości.

To była dziwna wizyta. Nie chciałeś odpowiedzieć na żadne moje pytanie, sam za to zadawałeś ich mnóstwo: ulubiony kolor, książka, film… Banały, które przecież dobrze znasz. Za to ja miałam wrażenie, że dopominając się o odpowiedzi mówiłam do ściany.
Mimo że wyglądałeś i brzmiałeś jak ty wydawałeś się zupełnie obcy, oddalony i jakiś taki zimny.

I ten wzrok… Pożądliwy, natarczywy, wręcz upominający się o coś, a jednocześnie pusty i złowrogi, jakbym patrzyła w ciemną starą studnię. Czemuś takiemu nigdy bym nie zaufała. To nie były Twoje oczy.

Najdziwniej zrobiło się jednak, gdy zacząłeś wypytywać o siebie i rzeczy, które wiem o Tobie. Nie chciałam już rozmawiać, więc moje odpowiedzi były zdawkowe. Nigdy nie mówiłeś o sobie zbyt wiele, więc nawet nie musiałam bardzo kłamać.

Jednak trochę kłamałam. I nie mam wyrzutów sumienia, bo czuję, że nie rozmawiałam z Tobą. Chciałam Cię przed czymś kryć.

Było w nim… W Tobie… w tych odwiedzinach coś nieodpowiedniego. Nie czułam się tak swobodnie jak zwykle.

Nic z tego nie rozumiem…

Może to nie byłeś ty? Tylko ten ktoś, przed kim mnie ostrzegałeś… Czy to jest w ogóle możliwe? A jeśli tak to dlaczego nic nie powiedziałeś? Mogłeś powiedzieć, że praktycznie będzie Tobą.

Wyjaśnij mi to, chyba na to zasłużyłam. Czekam na jakiekolwiek wieści.

Zaniepokojona,

B.Z.

Poprzedni list: 17. Jest trudno.

017. Jest trudno

Kochany Gałganku,

Mam bardzo ciężki czas ostatnio… Przestałam się odnajdywać z tym świecie, chociaż zaczęłam myśleć, że tak naprawdę to nigdy się nie odnajdywałam. Miałam nadzieję, że trafiłam w końcu tam gdzie trzeba. Znalazłam dobrą pracę, mam fajne mieszkanie, a nawet zdobyłam znajomych… Tyle, że coś jest nie tak.

Może wszystko jest w jak najlepszym porządku, tylko to ja się stałam za bardzo zachłanna, jak myślisz Gałganku?

Czy mogłam stać się chciwa? Czytaj dalej „017. Jest trudno”

016. Napisałeś do mnie!

Kochany Gałganku,

Pierwszy raz dostałam od Ciebie odpowiedź na list! Nawet nie wiesz jak mnie zaskoczył, przecież nie spodziewałam się żadnej odpowiedzi.
Koperta była piękna, jasnobrązowa i jakby… stara. Jak z jakichś dawnych czasów.
Treść listu naprawdę mnie zaniepokoiła, ale i ucieszyła, bo wiem przynajmniej, że żyjesz i za mną tęsknisz.
Czytaj dalej „016. Napisałeś do mnie!”

015. Śmierć

Cześć Gałganku,

Ostatnio próbuję żyć nie myśląc tyle o Tobie. Wciąż tęsknię, to oczywiste, ale muszę coś zmienić. Nie mogę ciągle zastanawiać się co się z Tobą dzieję, chociaż to naprawdę niełatwe.

Niemniej sam uznałbyś moją decyzję za zdrową, prawda?

Nic się nie wydarzyło… Nic co mogłoby zasługiwać na ostrzeżenie od Ciebie. Nie wiem czy po prostu nic mi nie groziło czy byłam tak ostrożna, że nie było szansy na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Może odwiedzisz mnie i rozwiejesz moje wątpliwości? Chciałabym usłyszeć jakieś wyjaśnienia.

Ostatnio trochę myślę, głównie o śmierci, to mnie nie opuszcza. Ale nie martw się, nie w taki sposób jak mogłoby się wydawać.

Ludzie żyją tak krótko, przez cały czas wiedząc, że w końcu umrą, nie wiedząc jednak kiedy. Mimo to starają z każdym dniem jakoś to sobie układać, planować… To całkiem odważne, nie uważasz? Gdybyśmy koegzystowali z istotami długowiecznymi, nieśmiertelnymi czy takimi ze wspólną jaźnią, gdzie śmierć jednostki nie ma znaczenia, jak w jakimś Mass Effect, to właśnie my ludzie zasługiwalibyśmy na największy podziw. Bo jesteśmy w stanie żyć ze śmiercią depczącą nam po piętach. A to nie jest proste, zwłaszcza, że samo życie nie jest tylko i wyłącznie złote.

Jesteśmy dzielni Gałganku, jako ludzie jesteśmy dzielni.

Szkoda, że zdarza nam się o tym zapominać.

Czekam na jakieś wieści.

B.Z.

Nie czytało się poprzedniego listu? Zajrzyj tutaj: 014: Gniew

011. Jesteś

Kochany Gałganku,
Tej nocy przyszedłeś do mnie. Gdy zobaczyłam Cię w otwartym oknie myślałam, że jesteś marą senną, nocną zjawą, które jak wiesz widywałam nie raz. Dopiero po chwili, gdy wciąż nie znikałeś, uświadomiłam sobie, że jesteś prawdziwy. Czytaj dalej „011. Jesteś”

07. Zmiany

Hej Gałganku,
Pierwszy raz naprawdę nie chciałam wracać do domu. Zrobiłam już wszystko co miałam, więc wciąż szukałam kolejnego zajęcia, czegoś czemu mogłabym się poświęcić choć na chwilę, byle tylko zostać jeszcze trochę. W końcu zorientowałam się, że powinnam już wracać… I wtedy posmutniałam.
Bo co mnie tam czeka? Nic, puste ściany. Kiedyś dom był dla mnie miejscem wytchnienia, oazą spokoju. Cieszyłam się, że w końcu ze wszystkim się wyrobiłam i mogę wracać… No właśnie, do domu. Czytaj dalej „07. Zmiany”

6. Czy to ty?

Drogi Przyjacielu,
Dzisiaj, stojąc pod oknem, jak co noc, słyszałam hałas na zewnątrz, jakby ktoś się tam kręcił. Niestety niewiele mogłam wypatrzeć w ciemności, nawet jeśli od ziemi dzieli mnie zaledwie jedno piętro.
Czy to mogłeś być Ty? Jeżeli tak to dlaczego nie wszedłeś do środka? I jak długo tam stałeś nim dotarł do mnie dźwięk istoty przedzierającej się przez krzaki?
Jednak to pewnie nie byłeś Ty, a mój umysł kierowany nadzieją tylko wykreował taką możliwość.
Bardzo bym chciała wiedzieć co się z Tobą teraz dzieje. Myślisz o mnie czasami? Bo ja nie zapominam. Co tydzień ślę listy, wiedząc, że nigdy mi na nie nie odpowiesz.
Ale wiem, że czytasz, zawsze czytałeś to dlaczego nagle miałbyś przestać?
Tęsknię za Tobą. Tej nocy mi się nawet śniłeś. To był tak przyjemny sen, że obudziłam się z uśmiechem na ustach. I chociaż wiedziałam, że to wszystko nie stało się naprawdę to poprawił mi się humor na cały dzień.
Dopiero w nocy, gdy znowu czekałam, popadłam w stałą już dla mnie melancholię.
Co mam powiedzieć, gdy pytają skąd u mnie taki nastrój? Przecież nie mogę powiedzieć im o Tobie. Nigdy nie chciałeś bym mówiła o Tobie komukolwiek. Obiecałam Ci to.
Ale pytają, a ja zbywam ich milczeniem, lub zdawkową odpowiedzią. Chciałabym, by nie pytali, może byłoby łatwiej. Wiem, że się martwią, ale ja też się martwię. Martwię się, że nigdy sobie nie odpuszczę.
Nie chciałbyś tego Gałganku, nie chciałbyś, bym wciąż czekała.
Wiem i rozumiem.
Jednak jeszcze trochę poczekam.
B.Z.

5. … Czekam

Gałganku,
Wciąż nie wracasz, nie wiem to już ile… Trzy tygodnie? Dalej co noc czekam na Twoje odwiedziny, przy otwartym oknie. Tak jak wcześniej. Wypatruję Cię już z daleka, jak zawsze, mimo że wiem, że wypatrzę Cię dopiero w ostatniej chwili.
Zawsze idziesz z tej samej strony, a ja nigdy nie dowiedziałam się skąd tak dokładnie. Pewność miałam tylko, że przychodzisz do mnie.

Czytaj dalej „5. … Czekam”