07. Zmiany

Hej Gałganku,
Pierwszy raz naprawdę nie chciałam wracać do domu. Zrobiłam już wszystko co miałam, więc wciąż szukałam kolejnego zajęcia, czegoś czemu mogłabym się poświęcić choć na chwilę, byle tylko zostać jeszcze trochę. W końcu zorientowałam się, że powinnam już wracać… I wtedy posmutniałam.
Bo co mnie tam czeka? Nic, puste ściany. Kiedyś dom był dla mnie miejscem wytchnienia, oazą spokoju. Cieszyłam się, że w końcu ze wszystkim się wyrobiłam i mogę wracać… No właśnie, do domu. Czytaj dalej „07. Zmiany”

Nie tak

      Czy to dziwne, że poza Tobą nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół? Koledzy i koleżanki: całe mnóstwo, zawsze miałam jakiś taki dar, który przyciągał do mnie ludzi. Jednak nigdy nie powiedziałabym im tego co powiedziałam Tobie. Nie pozwalam sobie przy nich na słabość i łzy, nie rozmawiam o swoim dzieciństwie czy małych tajemnicach, a przede wszystkim… Nie opowiedziałabym im o Twojej obecności w moim życiu.

      Każdy normalny człowiek kazałby mi się puknąć w głowę, zadzwonić na policję i jak najszybciej to ukrócić. Jednak ja wiem, że zabrać mi Ciebie to jak odciąć mnie od dostępu do powietrza.

    Powiedziałeś mi, że powinnam Ci ufać na tyle, na ile podpowiada mi serce. Zabrzmiało to bardzo banalnie, wiesz? Nawet Cię wtedy trochę wyśmiałam, lecz teraz, gdy o tym myślę to nie jest to już tak banalne. W końcu rozumu już dawno przestałam słuchać.

      Trochę się od Ciebie uzależniłam, przyznaję. Wiem jak bardzo tego nie pochwalasz, skarciłeś mnie nawet za ostatni list. Jednak ja wychodzę z założenia, że szczęście uzależnia, a Ty jesteś jego ważnym elementem. Więc się nie obawiaj, to mnie nie zabije. Pozwoli mi się rozwinąć.

      Powód naszej przyjaźni wciąż nie jest mi znany.

      Na razie nie muszę wiedzieć.

      Jednak kiedyś zapytam. I oczekuję odpowiedzi.

      Zniecierpliwiona i oczekująca,

      B. Z.