015. Śmierć

Cześć Gałganku,

Ostatnio próbuję żyć nie myśląc tyle o Tobie. Wciąż tęsknię, to oczywiste, ale muszę coś zmienić. Nie mogę ciągle zastanawiać się co się z Tobą dzieję, chociaż to naprawdę niełatwe.

Niemniej sam uznałbyś moją decyzję za zdrową, prawda?

Nic się nie wydarzyło… Nic co mogłoby zasługiwać na ostrzeżenie od Ciebie. Nie wiem czy po prostu nic mi nie groziło czy byłam tak ostrożna, że nie było szansy na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Może odwiedzisz mnie i rozwiejesz moje wątpliwości? Chciałabym usłyszeć jakieś wyjaśnienia.

Ostatnio trochę myślę, głównie o śmierci, to mnie nie opuszcza. Ale nie martw się, nie w taki sposób jak mogłoby się wydawać.

Ludzie żyją tak krótko, przez cały czas wiedząc, że w końcu umrą, nie wiedząc jednak kiedy. Mimo to starają z każdym dniem jakoś to sobie układać, planować… To całkiem odważne, nie uważasz? Gdybyśmy koegzystowali z istotami długowiecznymi, nieśmiertelnymi czy takimi ze wspólną jaźnią, gdzie śmierć jednostki nie ma znaczenia, jak w jakimś Mass Effect, to właśnie my ludzie zasługiwalibyśmy na największy podziw. Bo jesteśmy w stanie żyć ze śmiercią depczącą nam po piętach. A to nie jest proste, zwłaszcza, że samo życie nie jest tylko i wyłącznie złote.

Jesteśmy dzielni Gałganku, jako ludzie jesteśmy dzielni.

Szkoda, że zdarza nam się o tym zapominać.

Czekam na jakieś wieści.

B.Z.

Nie czytało się poprzedniego listu? Zajrzyj tutaj: 014: Gniew