014. Gniew

Gałganku,
Wiesz… Nie jestem raczej osobą, która umie sobie radzić ze złością. Muszę krzyczeć, bić, szarpać, wyżyć się…
Ostatnio byłam bardzo zła, bardzo się wkurzyłam. I wyjątkowo próbowałam to odreagować inaczej. Odcięłam się od ludzi, by żadne z nich niewinnie nie oberwało w natłoku burzących się we mnie emocji. Zamknęłam się sama w pokoju, nie wpuszczałam nikogo, nawet się rozpłakałam ze złości. Nic…
Postanowiłam więc wyjść z moim mikrusim pieskiem na spacer, ale to też nie pomogło… A chodziłam bardzo długo… Oglądałam się na wszystko… I nic, zero ulgi.
Teraz leżę w łóżku i ta złość nie daje mi zasnąć. Jestem jak tykająca bomba, gotowa wybuchnąć w każdej chwili.
Co jest ze mną nie tak Gałganku? Nawet głębokie oddechy nie łagodzą mojego gniewu.
Ciężko mi się z tym ogarnąć, w tej chwili nie czuję się sobą. Jakby sączyła mnie jakaś choroba, sprowadzająca powolnie mój niechybny koniec.
Czy to może być choroba Gałganku?
Nie chcę Cię martwić, zapewne masz sporo swoich spraw na głowie. Tak jak mówiłeś; mam na siebie uważać. A skoro ja muszę na siebie uważać z Twojego powodu, to Ty chyba tym bardziej.
Brak zrozumienia czasami potęguje ten mój gniew. Bo czy można coś zrobić jak się nic nie wie?
Czekam na jakieś wieści Gałganku.
Staram się być ostrożna, ale nie wiem czego mam unikać.
Podpowiedz coś Gałganku.
B.Z.

9 myśli na temat “014. Gniew

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s