Tęsknię…

Drogi Gałganku,
Dzisiaj nie przyszedłeś. Rozumiem Cię, a przynajmniej tak myślę, że rozumiem. Po tym co się stało też bym siebie nie odwiedziła.
Musisz też się ode mnie oddalać, prawda? By tak nie bolało, gdy już odejdziesz na zawsze. Bo jeszcze nie jest na zawsze, prawda? Nie mogę zasnąć z myślą, że mogłoby już być ,,na zawsze”.
Wiesz, czasami biorąc kąpiel, taką z pianą i bąbelkami, wyobrażam sobie, że piana to taki czepliwy pasożyt żerujący na ludzkim organiźmie, a ja jestem jedyną osobą, która jest na niego odporna i może bezinwazyjnie go usunąć. I chociaż zdaję sobie sprawę, że to dobre stworzenia czepiające się ludzi tylko po to by przetrwać i móc jakoś funkcjonować, wyrywam je i prawie bezlitośnie miażdżę aż zostanie z nich biała woda. Nawet jeśli trochę im współczuję.
To chyba dobrze Gałganku. Bo ja dzięki temu tak rzadko się nudzę w kąpieli. Wiem, że trochę ponosi mnie wyobraźnia, niczym dziecko tańczące z niewidzialnym przyjacielem w wymyślonym deszczu z pianek, ale to mi pozwala trochę oderwać się od rzeczywistości.
I wtedy nie myślę o Tobie.
Nie myślę, tak jak chciałeś.


Jesteś ze mnie dumny, Gałganku?

Mam nadzieję, że nie.


B.Z.

6 myśli na temat “Tęsknię…

    1. A mnie to mega zasmuciło. Tak całkiem serio. List spowodował we mnie ogromny smutek. Może to i dobrze? Bo w końcu wywołał emocje…

      Polubienie

      1. Też miałam dużo emocji jak o tym myślałam, myślałam o tym, że w życiu często nie ma dobrej czy złej strony, tylko punkt widzenia i potrzeby są kompletnie inne.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s